Jak za darmo zwiększyć liczbę fanów na Facebooku?

jak zwiększyć liczbą fanów na facebooku

Pytanie o bezpłatne zwiększenie liczby fanów na Facebooku i pada dość często. Dlaczego ciągle warto zadbać, aby ta liczba była jak największa? Jak to zrobić gdy nie mamy przeznaczonych budżetów na reklamy? Odpowiedzi na pytania znajdziesz w poniższym tekście.

Z tego wpisu dowiesz się:

  • Jak zwiększyć liczbę obserwujących na stronie na Facebooku
  • Czy warto zapraszać do polubienia strony na Facebooku

Zacznijmy od pytania czy liczba fanów jest ważna? Oczywiście, że tak! Dzięki nim zwiększa się zasięg naszych treści. Załóżmy, że przeglądamy fan page włoskich restauracji. Mając do wyboru dwie równie atrakcyjne strony (pod kątem oferty i contentu), to wybierzemy tą z 500 fanami, czy z 7000? Większość z nas oczywiście pójdzie do tej, która uzbierała więcej fanów. Nazywamy to dowodem społecznej słuszności (social proof), który zawsze będzie działał niezależnie od trendów, technologii czy narzędzi marketingowych.

Dodatkowo zwiększa się rola zaangażowanych użytkowników, czyli takich, którzy „coś po sobie zostawią” (reakcja, komentarz). Wyświetlenia reklamy czy postów, które trwają średnio sekundę albo mniej praktycznie nic nie dają Twojej marce. W rosnącym wolumenie treści mózgi konsumentów szybko takie wyświetlenia usuwają jak zbędne dane.

Z Facebooka korzystają aktywnie osoby raczej z pokolenia millenialsów, czyli od 40 lat w górę. To dosyć stali, lojalni konsumenci i też oczywiście zasobni. Pozyskanie ich bardzo szybko zwraca się z nawiązką.

Jak za darmo zwiększyć liczbę fanów? Aktywnie komentuj jako strona

Jest to droga dla bardzo cierpliwych i mających dużo czasu osób. Chodzi o komentowanie wpisów na innych profilach jako fan page czy marka. Ważne, żeby to były merytoryczne, wnoszące coś do dyskusji komentarze. Komentowanie dla samego komentowania nie ma sensu. Aby to robić skutecznie znajdź profile osób czy innych stron powiązanych z Twoją działalnością. Mogą to być influencerzy, profile konkurencji (dla odważnych) czy profile mediów. Nie wrzucaj linków, nie namawiaj do kupna – to zniechęci raczej innych do wejścia na Twój profil i obserwacje.

Zamiast tego pomagaj, podpowiadaj oraz inspiruj swoich potencjalnych klientów. Chcąc się odwdzięczyć sprawdzą twój profil, może zostaną fanami bądź obserwującymi, a być może nawet kupią twój produkt czy usługę.

Zadbaj o wtyczki społecznościowe na swojej stronie

Taka wtyczka powinna pojawić się na stronie głównej prowadzonej przez Ciebie strony bądź bloga, jak również na artykułach. Wejdź do Google Analytics i sprawdź, które Twoje treści mają największy organiczny ruch. Potem w każdej z nich dodaj baner/osadź fan page z zachętą do polubienia. Zrobisz to raz, a efekt będzie trwał wiecznie. Jeśli zależy Ci też na ruchu na stronę dodaj wtyczkę, która będzie umożliwiała przesłanie linku Messengerem do wybranych znajomych.

Unikaj inwazyjnych widgetów, które pojawiają się na warstwie i przysłaniają treść na stronie. Mogą wywołać irytacje użytkowników, ale też nie są lubiane przez algorytmy – zwłaszcza Facebooka.

Prowadź aktywnie swój fan page

Jeśli nie masz wystarczająco swoich treści do zamieszczania, to korzystaj z innych, które mieszczą się w zakresie tematycznym Twojego fan page’a. Nie obawiaj się tego, że robisz ruch komuś innemu. Jeśli prowadzisz bloga kulinarnego i nowy wpis przygotowujesz raz na tydzień, to w pozostałe dni udostępniaj wpisy innych blogerów czy serwisów kulinarnych.

Oczywiście wybieraj te, które mają największe zaangażowanie. Dzięki temu masz szansę na udostępnienia i polubienia strony. Dodatkowo dla Facebooka jest to sygnałem, że dostarczasz ciekawy, angażujący content, co zaowocuje lepszymi zasięgami podczas zamieszczania wpisów kierujących do twoich wpisów. Wybieraj głównie wideo natywne – one generują największe zaangażowanie.

Zapraszaj do polubienia

Są dwa sposoby. Po pierwsze możesz zaprosić swoich znajomych bądź współpracowników. Po drugie masz taką możliwość przy osobach, które zostawiły reakcję przy Twojej treści na fan page’u. Wystarczy, że pod postem klikniesz ikonkę z reakcjami i rozwinie Ci się lista osób, które je zostawiły. Przy osobach, które nie są fanami strony jest przycisk „Zaproś”. Pamiętaj o tej funkcji zwłaszcza gdy uda Ci się stworzyć angażującą treść!

Kampanie skierowanie na ruch na stronę

Gdy prowadzisz na Facebooku płatną kampanię, której celem jest skierowanie ruchu na stronę to nie płacisz za fanów, którzy dzięki tej kampanii polubili Twój fan page. Za darmo? Za darmo, więc do zestawienia się nadaje 😉

::

Niestety drogi na skróty już dawno temu na Facebooku się skończyły. Można osiągnąć duży wzrost liczby fanów czy zaangażowania, ale do tego potrzebny jest świetny, unikatowy content jak również przynajmniej kilkadziesiąt złotych (wtedy mamy zasięg sięgający nawet kilkaset tysięcy osób).

Absolutnie nie polecam sztucznego pompowania kupionymi fanami i zaangażowaniem (tak, jeszcze to się zdarza). Algorytmy o wiele sprawniej wychwytują takie działania niż kilka lat temu. Poza tym tak pozyskani fani są pustą liczbą, która może wywołać dowód społecznej słuszności, ale nie stanowią bazy do zwiększenia liczby realnych klientów.

Jak każdy biznes, również media zachłysnęły się możliwościami jakie daje sztuczna inteligencja. Dzięki niej można tworzyć zdecydowanie więcej treści w krótszym czasie. Dla wydawców i serwisów informacyjnych więcej oznacza lepszy zarobek. Jednak zabiera nie ma róży bez kolców. Jeśli coś tworzysz na masową skale to przestaje to być premium. I tak oto sztuczna inteligencja powoli niszczy dziennikarstwo oraz media. Jak ten proces przebiega i w jaki sposób można niwelować jego skutki rozmawiałem w podcaście „Zalogowani” realizowanym przez Polskie Radio, a moim gościem był Robert Feluś.

Jak media i redakcje korzystają ze sztucznej inteligencji?

Po pierwsze AI może szybko i całkiem sprawnie sprawdzić tekst pod kątem błędów ortograficznych, stylistycznych i interpunkcyjnych. Praca korektora, który szczytuje każdy tekst w poszukiwaniu nawet najmniejszych odstępstw od gramatyki jest łatwa do zastąpienia. Ok, rozwój nowych technologii zmienia zawody, stawia nowe wyzwania – taka kolej rzeczy i pozostaje nam trzymać kciuki, że ci co stracili pracę przez sztuczną inteligencję znajdą coś nowego. Nie jest to też nic czego nie było wcześniej, bo edytory tekstowe już od dawna podkreślają nam błędy.

Po drugie, i to jest gorsze, sztuczna inteligencja może pisać całe teksty. Wybierasz odpowiedni prompt zaszyty w CMSie redakcyjnym, wklejasz link do tekstu źródłowego i po paru sekundach masz gotowy tekst. Zamiast tworzyć 5 do 7 tekstów, jesteś w stanie „stworzyć” (bo pisaniem tego nazwać nie można) 10 – 14. Jednak nie będą to żadne specjalne czy unikatowe treści. To będzie przysłowiowa „mielonka” informacyjna, która do życia czytelników niewiele wnosi.

„Korzystając ze sztucznej inteligencji będziesz miał więcej czasu na tworzenie autorskich tekstów” – pewien czas temu usłyszałem taki tekst w redakcji. Zapytałem się swojego gościa co sądzi o takiej „motywacji” do korzystania z AI. Robert Feluś udzielił jednoznacznej odpowiedzi…

Mediaworkerzy piszący dla algorytmów, zamiast dziennikarzy piszący dla ludzi

Tak teraz wyglądają największe media w Polsce (serwisy Agory, RASP, WP i wielu innych). Jak długo to przyniesie im zarobek, tego nie wiemy. Jednak, chociaż może jestem trochę naiwny, wierzę, że czytelnicy w zalewie „mielonki” przygotowanej przez sztuczną inteligencję zaczną wymagać więcej. Zaczną szukać czegoś więcej niż tylko prostych porad czy tekstów wykorzystujących takie emocje jak złość, smutek czy rozczarowanie.

Oczywiście większość z mediów czy serwisów zatrudnia jednego albo więcej dziennikarzy z prawdziwego zdarzenia, ale to przysłowiowa wisienka na dziennikarskim torcie AI. Na jednego dziennikarza przypada przynajmniej kilku mediaworkerów od „mielonki”, którzy mają za zadanie nabić jak najwięcej wyświetleń i zarobku z reklam. Jadczak, Słowik czy inny dziennikarz potem odbierze statuetkę za „Dziennikarza roku” czy najlepszy tekst, a jego pracodawca rozdmuchuje to na wszystkie możliwe strony tworząc iluzję, a może przykrywając raczej fakt, że zarabia na „mielonce” od sztucznej inteligencji.

Podczas inspirującej rozmowy z Robertem Felusiem poruszyliśmy też między innymi temat sukcesu „Kanału Zero” Krzysztofa Stanowskiego oraz odpowiedzialności jaka ciąży na wydawcach treści. Zapraszam do oglądania i słuchania!

Tekst powstał BEZ udziału sztucznej inteligencji.

O autorze

Pracę z mediami społecznościowymi rozpocząłem w 2010 roku w agencji Ogilvy Interactive. Kolejne doświadczenie zdobywałem jako dyr. ds. mediów internetowych w magazynie branżowym Brief oraz product manager w Grupie Onet-RAS oraz social media manager w Edipresse Polska.  Czytaj więcej >

POLULARNE WPISY

Zobacz również na moje szkolenia

DODAJ KOMENTARZ