Ciasteczka NIE popite kawą

oreo (1)-min

Bohaterem dzisiejszego wpisu są ciasteczka OREO

 

Prawda, że wyglądają smakowicie? Pomimo tego, iż są to najzwyklejsze na Świecie „markizy”, są globalnie rozpoznawalną marką.
A że dla takich marek „fejsik” jest idealnym miejscem to nie zdziwiłem się, gdy zobaczyłem reklamę social ad namawiającą mnie do kliknięcia w „lubię to”, aby pobić rekord Guinnessa w ilości „lików” pod jednym postem.
Pomyślałem: „słaby motyw. Starbucks, Coca-cola albo Lady Gaga bez problemu jak zechcą to rekord odbiją”. I nie zaprzątałem już sobie głowy Oreo.

Jednak ciasteczka nie dały mi o sobie zapomnieć i mój wall na „fejsiku” został zdominowany przez różne wpisy na temat rekordu Oreo i… pewnego amerykańskiego wykonawcy, który pobił ten rekord w 4 godziny później. Pomijam kto i ile lików nabił, bo te liczby zostały już wklepane w otchłań internetu setki razy. W tej akcji chciałbym zwrócić uwagę na inne, ciekawsze i bardziej wartościowe aspekty:

1. Szybka reakcja Oreo, które nie obraziło się na to, że rekord został im szybciutko odebrany. Ba! Nawet serdecznie pogratulowali nowemu rekordziście i wysłali paczkę ciasteczek. Brawo!
2. Na wall’u Oreo pojawił się w czasie trwania akcji post zachęcający do „likowania” w naszym ojczystym języku. Reklama social ad również po polsku.
3. Otwieram gazetkę promocyjną pewnej dużej sieci hipermarketów i widzę….. Oreo w cenie 3.49 za paczkę!
4….. a pisząc tego posta słyszę z odbiornika telewizyjnego spot Oreo (naprawdę!).

I wiesz do czego Ci się Drogi Czytelniku przyznam? Przed rozpoczęciem tej akcji nie miałem zielonego pojęcia o istnieniu tej marki.

Podsumowując całą akcję. Wielki „like it” za zaplanowaną cross-mediową akcję. Nie dość, że mamy do czynienia ze złotą zasadą 4P, to jeszcze dodaje od siebie jedno „P” social mediowe czyli „participate”.

A teraz odwołam się do drugiej części tytułu tego wpisu, czyli NIE zapicia kawą tych ciasteczek. A już na pewno nie kawą na literę M, która pewien czas temu radośnie rozdawała kubki termiczne, chełpiąc się około 60 tysiącami fanów na fanpage’u.
Można było połączyć rozdawnictwo kubków z zakupem kawy i akcją w social media? Można było.
A czy zwiększyłby się wtedy procent osób pijących z obrandowanych kubków kawę tej samej marki? Zwiększyłby się.

Mimo wszystko obie akcje mają coś wspólnego: uczą nas marketingu w „społecznościówce”.

O autorze

Pracę z mediami społecznościowymi rozpocząłem w 2010 roku w agencji Ogilvy Interactive. Kolejne doświadczenie zdobywałem jako dyr. ds. mediów internetowych w magazynie branżowym Brief oraz product manager w Grupie Onet-RAS oraz social media manager w Edipresse Polska.  Czytaj więcej >

POLULARNE WPISY

UDOSTĘPNIJ

Zobacz również na moje szkolenia

DODAJ KOMENTARZ