poniedziałek, 21 marca 2016

Fekaliami w Ubera

Spróbuj zaatakować Ubera, którym jadę, a wysiądę i osobiście Ci dowalę. A wiesz dlaczego? Bo, drogi kierowco taksówki, ty nie bronisz swoich zarobków, ale układzików i pracy, w której się opieprzasz.

Dlatego też nie dam ci zarobić ani grosza! Do Ubera nie mogłem się przekonać przez kilka miesięcy. Jednak teraz w Warszawie czy Krakowie nie korzystam z innej opcji jak Uber. Dlaczego? Powodów jest kilka:


- krótszy czas oczekiwania o każdej porze (Uber nie powie, że nie ma wolnych samochodów)
- niskie stawki
- stawka nocna taka sama jak dzienna
- uczciwe naliczanie i możliwość złożenia reklamacji
- zadbane samochody i uprzejmi kierowcy
- monitorowanie przejazdu w aplikacji


A jak wygląda praca taksówkarza? Stoją pod dworcami, lotniskami lub zajebią całą Mazowiecką. Oczywiście wykupienie miejsc postojowych przy lotnisku czy dworcu to olbrzymi  koszt, który jest potem wliczany w kwotę, którą płaci pasażer. Przecież to jest absurd!


Lubię rozmawiać z kierowcami Ubera. Nieraz opowiadają, że w nocy w weekendy pracują po 10 godzin non stop ciągle mając jakiegoś klienta. W tym samym czasie pod Dworcem Centralnym stoi na fajku 5 taksówkarzy i czeka na klienta jak na zbawienie. Zero inicjatywy.


Dla wielu jeżdżenie Uberem jest pracą dodatkową, po godzinach. Ci faceci (i dziewczyny) w ten sposób tyrają jak na drugim etacie by poprawić byt rodziny.

Na co wkurzają się taksówkarze? Lista nie jest długa:
- zagraniczni goście zamiast korzystać z drogiej taksówki korporacyjnej też korzystają z Ubera
- Polacy też korzystają z Ubera zamiast z taksówek. Co nie do końca jest prawdą, bo olbrzymia liczba osób wcześniej nie korzystała z taksówek bo były za drogie i jeździła komunikacją miejską. Gdy wszedł Uber to przesiedli się na niego nie z taksówek, ale z komunikacji miejskiej właśnie
- inni zarabiają więcej


A na co pasażerowie się wkurzają jeśli chodzi o taksówkarzy? Lista jest o wiele dłuższa:
- oszukują, przekręcają liczniki
- mają problem z wydaniem reszty (liczą na napiwek)
- podczas jazdy pierdzielą głupoty, często są niemili
- mają umowy z klubami i hotelami (nawet 50 złotych od przywiezionego klienta, oczywiście ten dochód nigdzie nie jest uwzględniany)
- rozwalone samochody, w których śmierdzi fajkami
- nie używają GPS, przez co potrafią się zgubić


Pomijam już fakt durnych transparentów typu "Uber = HIV" i obrzucania samochodów gównem (jak małpy w ZOO, które się nudzą). To jest poziom bardzo niski, bliższy zwierzęciu niż człowiekowi.


Inna kwestia, że nikt nie zabrania taksiarzom przesiąść się na Ubera. Ci młodsi to robią i sobie chwalą. Niestety tak działa wolny rynek i ci, którzy nie są się w stanie przystosować po prostu nie przetrwają. Ja, jako klient, mam pełne prawo do wyboru tej usługi czy produktu, który ma najkorzystniejszy stosunek jakości do ceny.


Zastanawia mnie też bierność korporacji. Nie reklamują się, zero marketingu, dbania o jakość usługi. Wydaje się, że ich szefowie żyją ciągle w początkach lat 90tych. A tu mamy rok 2016 i trzeba się już rozpychać łokciami, bo układy z klubami go go, burdelami czy hotelami nie pozwolą się utrzymać.


::


W weekend jechałem Uberem. Podjechała przesłodka pani Kasia (pozdrawiam!) eleganckim Volvo, o standardzie taksówek klasy biznes. Czułem się jak VIP. Za przejazd zapłaciłem niecałe 13 złotych. Gdy zagadałem o akcję z oblaniem innego kierowcy olejem zmieszanym z gównem, to biedna się wystraszyła. Wspomniała, że nieraz już ją taksówkarze zastawiali.


Zacząłem się zastanawiać czy panią Kasię też by obrzucili gównem? Czy posunęli by się do tego, aby zniszczyć jej samochód? I wtedy postanowiłem sobie to co napisałem na początku: w sytuacji kryzysowej zawsze stanę w obronie mojego kierowcy Ubera.

Marketing

Blogosfera

Wywiady

Copyright © 2014 Why so social