czwartek, 15 stycznia 2015

Telefony przyszłości



Jak będą wyglądały telefony za 10 lat? Czy dalej będą przypominały obecne smartfony? Jak bardzo rozwinie się technologia i jakie możliwości nam zaoferuje? 


Są rzeczy, które wydają nam się wieczne. Nasi rodzice nie wyobrażali sobie, że komputery zastąpią maszyny do pisania. Obecnie rozwój nawigacji w urządzeniach mobilnych zabija tradycyjne, drukowane mapy. Jeszcze kilkanaście lat temu nikomu przez głowę nie przeszła myśl, że Nokia zniknie z rynku jako marka. A jednak! 

Czy smartfony, które w swojej obecnej postaci są nieodłącznymi towarzyszami naszego życia, będą wywoływały zdziwienie na twarzach przyszłych pokoleń? Spytaliśmy o to Jerzego Łabudę, specjalistę ds. public relations z Samsung Electronics Polska:

- Większość czytanych dziś, a powstałych kilka lat temu tekstów o przyszłości technologii wzbudza raczej uśmiech niż zadumę nad trafnością prognoz. Oczywiście podstawowe trendy łatwiej przewidzieć, konkrety – trudniej. Obserwując to, nad czym pracują dziś działy R&D (badawczo-rozwojowe), co jest pokazywane na zamkniętych konferencjach firm technologicznych można jednak pokusić się o małą sesję wróżenia z fusów. Co moim zdaniem wydarzy się w najbliższej przyszłości na rynku smartfonów? Przede wszystkim smartfony staną się dla nas o wiele ważniejsze w codziennym życiu. W dużym stopniu zastąpią portfel, bilet miesięczny, paszport, kartę pokładową i inne dokumenty. Obecne smartfony już są budowane z dużym zapasem mocy obliczeniowej i możliwości, czas na oprogramowanie żeby w pełni je wykorzystało.
 

Telefon modułowy

Być może telefony przyszłości będą bardzo podobne do tych, które znamy obecnie. Wszystko dzięki telefonom modułowym, które dają możliwość wymiany poszczególnych swoich części – np. aparatu, pamięci RAM czy modułu GPS. Jeszcze 15 lat temu składaliśmy w podobny sposób komputery stacjonarne wymieniając procesory, pamięć czy karty graficzne. Zazwyczaj nie chodziliśmy z tym do specjalistów – robiliśmy to sami. Czyżby historia zatoczyła koło?

„Stworzony dla 6 miliardów ludzi” – to hasło ze strony Projektu Ara, który rozwija ideę telefonów modułowych. Podstawą takiego urządzenia, podobnie jak pecetowych składaków, jest coś na wzór płyty głównej, do której dołączamy kolejne, niezbędne elementy. W poniższym wideo możecie zobaczyć jak wyglądają pierwsze prototypy:



Jest jednak pewien problem, z którym twórcy Ary muszą sobie poradzić. Jest nim stabilność takiego telefonu. Pamiętamy dobrze, że komputery kupowane w sklepie zazwyczaj dłużej wytrzymywały niż składaki. Nie zawsze wszystkie podzespoły ze sobą odpowiednio współgrały. Do tego należy się spodziewać, że wraz z upowszechnieniem telefonów modułowych zwiększy się też liczba firm oferujących do nich części. Czy  płyta główna Ary będzie dobrze działała gdy zainstalujemy na niej elementy 3-4 różnych firm? Przecież liczba kombinacji różnych elementów takiego telefonu jest olbrzymia!

Pamiętajmy też, że przeciętny konsument niekoniecznie musi sobie z tego zdawać sprawę i w dążeniu do posiadania dobrego, spersonalizowanego telefonu będzie upychał do niego wszystko co wpadnie mu w ręce. Na koniec – telefon ma obsługiwać specjalna wersja Androida, co mnie osobiście nie do końca przekonuje. Z mniejszą dozą nieufności przyjąłbym całkowicie nowy system operacyjny skrojony od podstaw pod telefony modułowe. No, ale co się dziwić – pracę nad Arą zaczęła Motorola, a obecnie pracuje nad nią Google. Miejmy tylko nadzieję, że nie poszli na łatwiznę (kopiując obecnego Androida) i system operacyjny da radę wszystko udźwignąć.

Nie bardzo wierzę w modułowe smartfony – twierdzi Jerzy Łabuda. - To jest atrakcyjny koncept, szczególnie dla mediów technologicznych i ludzi, którzy sami składają sobie komputery, ale jest zbyt wiele trudnych problemów do pokonania i zbyt mało zalet takiego urządzenia. Natomiast już bardziej prawdopodobne jest, że będzie odwrotnie – nasz „smartfon” będzie rozproszony – część funkcji będzie miało ubranie, część smartwatch, cześć samochód, telewizor, pralka etc… - podsumowuje.

Nowe sposoby sterowania

Obecne telefony sterujemy za pomocą przycisków, dotyku lub ewentualnie komend głosowych. Być może za 10 lat, aby odebrać telefon nie będziemy musieli nawet kiwnąć palcem. Wyobraźmy sobie połączenie dwóch urządzeń: Google Glass oraz Muse, czyli narzędzia do badania aktywności naszego mózgu. Muse, dzięki połączeniu z telefonem pozwala nam odbyć relaksacyjną sesję poprawiającą naszą koncentrację. A co jeśli 6 receptorów naszych fal mózgowych z Muse zainstalujemy w obudowie Google Glass? Wtedy patrząc na ekran okularów i skupiając się na wybranym elemencie będziemy mogli siłą swoich myśli wybrać numer znajomego, zadzwonić do niego i porozmawiać ruszając wyłącznie ustami. 

 
Być może telefonów przyszłości nie będziemy nosić w kieszeni, ale na nosie. Od razu mówię, że zaklepuję te, które wyglądają jak lokalizatory z Dragon Ball. Swoją drogą, ta manga ma już 30 lat i chyba jako pierwsza wymyśliła Glassy ;-)




Pozostałe koncepcje telefonów przyszłości

Jest ich dużo. Zapewne 90 proc. z nich nie zyska uznania w oczach konsumentów. Bo na przykład co nam po przezroczystych ekranach rodem z filmów science fiction? Może nie chcę, aby ktoś czytał moje prywatne rozmowy w komunikatorze albo pocztę elektroniczną? Nie przyjmą się też zapewne urządzenia, które będą wymagały ingerencji w nasze ciało. Wszelkie cyber-wszczepy znane z gier typu Cyberpunk najpierw będą testowane przez osoby, które straciły jakieś części swojego ciała – na tym polu nauka ma już kilka zdumiewających sukcesów (wideo poniżej).



Podskórne telefony to mrzonka. Czy wyobrażacie sobie, że idziecie do salonu operatora telefonii komórkowej i zamiast nowej słuchawki zostajecie zaproszeni do małej sali operacyjnej na zabieg chirurgiczny?

A może za 5 lat nie będzie operatorów telefonii komórkowej, a wszelka komunikacja będzie się odbywała za pomocą aplikacji korzystających z wszechobecnego internetu?
Smartfony w postaci cyber-wszczepów nie wydają się prawdopodobnym rozwiązaniem. Jednak nie oznacza to, że nie będą monitorować naszego organizmu i jego funkcji – wręcz przeciwnie!

Wzrośnie znaczenie biometrii – uważa Jerzy Łabuda. - Urządzenia będą lepiej nas rozumieć i odczytywać stan naszego ciała i umysłu, nastrój, będą wykrywać potencjalne problemy ze zdrowiem czy zagrożenia zewnętrzne. Już dziś mamy w smartfonach i smartwatchach czujniki UV, tętna, natlenienia krwi… to dopiero początek. Ta sfera będzie naprawdę mocno rozwijana i finansowana – społeczeństwa Zachodu (ale nie tylko) starzeją się – technologia pomoże im zachować sprawność i zdrowie jak najdłużej.

Wygląd równie ważny

Telefony przyszłości będą nie tylko obfitowały w wymyślne funkcje. Staną się również częścią naszej… biżuterii! 

Zdecydowanie elektronika użytkowa i moda spotykają się – zauważa Jerzy Łabuda. - Smartfony muszą wyglądać, muszą mieć styl i definiować „look” użytkownika. Koniec z paskudnymi urządzeniami. Nowe materiały, zastosowanie nanotechnologii czy elastycznych wyświetlaczy i baterii sprawią, że będzie można stworzyć konstrukcje o nietypowych dziś kształtach i funkcjach . Od dość oczywistej formy opaski czy smartfonu zginającego się wpół, do robionych na wymiar (druk 3D!) małych dzieł sztuki, części garderoby, implantów czy urządzeń zmiennokształtnych – to zobaczymy w przyszłości - dodaje przedstawiciel Samsung Electronics Polska.


Najbardziej prawdopodobny scenariusz

To świat, w którym będzie miejsce zarówno dla smartfonów, które znamy dziś, telefonów modułowych oraz tych obsługiwanych bezdotykowo. Zapewne nie będzie problemu ze standaryzacją głównych modułów takich urządzeń niezależnie od ich formy. Poza tym będzie to lepsze rozwiązanie dla konsumentów (zyskają większy wybór). 

::

Jakie jest Wasze zdanie na temat telefonów przyszłości? Jakie najlepiej odpowiadałyby Waszym potrzebom?

Marketing

Blogosfera

Wywiady

Copyright © 2014 Why so social