poniedziałek, 8 września 2014

W pogoni za technologią

Najnowsze smartfony, inteligentne zegarki, ibeacony, mobilne zakupy. Dla osób pracujących w mediach, marketingu czy reklamie są to rzeczy, z którymi stykają się codziennie: piszą o nich, oferują je klientom, aktywnie ich używają. Czy jednak są reprezentatywną grupą społeczeństwa?


Oczywiście, że nie. Według teorii Everetta Rogersa są tak zwanymi „early adopters”, czyli osobami, które jako pierwsze ujarzmiają nowe technologie lub innowatorami odpowiedzialnymi za ich powstanie. Pierwsza grupa to około 13,5 proc., druga to zaledwie 2,5 proc – w sumie 16 proc. Co z pozostałymi 84 procentami?
To przeciętni przedstawiciele społeczeństwa, którzy dość sceptycznie podchodzą do wszelkich nowinek technologicznych. Nie ekscytują się nimi, nie wykorzystują ich do poprawy jakości swojego życia. Inna sprawa, że „innowatorzy” i „early adopters” zazwyczaj mają wyższe przychody, co ułatwia mariaż z technologią.
Zobaczmy jak wygląda wyścig zbrojeń w branży telekomunikacyjnej. Odwieczna wojna pomiędzy Samsungiem a Apple, regularne pokazywanie nowych, highendowych słuchawek. Do tego, każda aktualizacja systemu operacyjnego lub aplikacji sprawia, że nasz telefon staje się coraz mniej wydajny, wolniejszy. Rozwiązanie jest jedno – kupić nowszy model. Miejmy jednak świadomość, że w tej wojnie, a właściwie wyścigu, bierze udział zaledwie 16 proc. społeczeństwa.

Kim powinien być idealny marketer?

Czy powinien zaliczać się do 16 proc. czy do 84 proc.? Jedno jest pewne: powinien rozumieć grupę docelową produktu lub usługi. „Innowator” raczej nie zrobi dobrej kampanii chipsów w dyskontach. Ja, szczęśliwy/nieszczęśliwy posiadacz Samsunga Galaxy Advanced (na rynku od początku 2012), nie ogarnę raczej kampanii dla Samsunga Edge czy Note 4.
Niestety często w Polsce, w branży marketingowej, możemy się spotkać z 16tkami, które robią marketing do 84. Ciekawa dyskusja na ten temat rozwinęła się w poście u Michała Sławińskiego: polecam się z nią zapoznać.



Michał słusznie zwraca uwagę na fakt, że Polacy ciągle bardzo mało wykorzystują nowe technologie. Co z tego, że 44 proc. z nas ma smartfony, skoro bankowość mobilna jest wykorzystywana tylko przez 12 proc. Nie wspominając już o wykorzystywaniu QR kodów czy NFC. Często, chcąc się „podpiąć” do wyścigu Polak kupuje highendową słuchawkę i wykorzystuje zaledwie marną część jej możliwości (dzwonienie, SMS, aparat, ewentualnie Facebook). W takich przypadkach smartfony lepiej nazywać „nicefonami”. Ciągle szukamy darmowego WiFi, pomimo, że pakiet danych 1Gb kosztuje już nawet poniżej 20 PLN miesięcznie, ludzie boją się zapłacić w sklepie 12 PLN paypassem… Takich przykładów jest więcej.

Jeszcze sporo wody w Wiśle upłynie zanim będziemy mogli uznać się za społeczeństwo zaawansowane technologicznie. Najważniejszą rolę pełnią „early adopters”, którzy w swoim pędzie powinni czasami przyhamować, obejrzeć się za siebie i upewnić się, że są jeszcze w zasięgu wzroku 84 proc. społeczeństwa.
::
Photo by cooldesign

Marketing

Blogosfera

Wywiady

Copyright © 2014 Why so social