czwartek, 31 lipca 2014

Cechy content marketingu

Jestem ortodoksem jeśli chodzi o content marketing. Prowadzę swoją małą, prywatną wojnę o to, żeby to pojęcie było oznaką porządnie planowanych i przeprowadzanych działań promocyjnych, a nie tylko kolejną modą i trendem. Taką, jaką były media społecznościowe. Dlatego też marketing treści powinien przede wszystkim uczyć, odpowiadać na pytania oraz inspirować.


Kiedy mamy do czynienia  z content marketingiem? Wyłącznie wtedy, gdy marka dociera do nas z informacjami, które w naszym wewnętrznym przekonaniu są dla nas ciekawe, ważne i z niekłamaną radością włączamy je do naszego systemu poznawczego. I nie chodzi oczywiście o to, żebyśmy się dowiedzieli o nowej promocji w Lidlu.

Wypaczony content marketing

Każdy z nas przynajmniej kilka razy w miesiącu szuka odpowiedzi na swoje pytania i wykorzystuje do tych poszukiwań internet, a dokładniej wyszukiwarkę Google. W ten sposób powstało olbrzymie wypaczenie marketingu treści, porównywalne do ślepej gonitwy za fanami na Facebooku i postów typu żebrolajk. Otóż pojawiło się mrowie firm oferujących za 10-20 PLN napisanie tekstu pod roboty wyszukiwarki.  Dzięki temu potencjalni klienci trafią na stronę, przeczytają tekst i... zostaną klientami marki. Szkoda, że świat marketingu, promocji czy reklamy nie jest taki prosty. Po pierwsze za 10-20 PLN nie otrzymamy dobrze napisanego tekstu na 2-3 tys. znaków. Trzeba być cholernym desperatem, żeby tak pracować. Po drugie, Google jedną zmianą w swoim algorytmie może nasze wielomiesięczne starania obrócić w pył. Zresztą i tak to robi co parę miesięcy.

Społecznościowe pozycjonowanie

Oczywiście nie oznacza to, że pisanie dobrych tekstów w internecie powinniśmy zarzucić. Wręcz przeciwnie! Tylko, że należy się skupić na tym, aby były tworzone dla ludzi, a nie robotów i wyszukiwarek. Poza tym Google obrało strategię, którą możemy nazwać "pozycjonowaniem społecznościowym" - wyżej w wynikach będą się mieściły treści, które wywołały w internautach określone reakcje (udostępnienia). Dodatkowo cały system Google Authorship oraz Author Rank, również jest częścią "pozycjonowania społecznościowego". Zaufani twórcy treści już teraz są lepiej pozycjonowani.

Edge rank na Facebooku również uwzględnia to, kto daną treść udostępnił i determinuje w ten sposób jej zasięg.

Edit (dzięki Marcin Osiak! Zapraszam na bloga): pod koniec czerwca Google przestał wyświetlać info o autorze (zdjęcie, liczba kręgów) w wynikach wyszukiwania. Nie oznacza to jednak, że Author Rank nie jest ciągle uwzględniany!

Content marketing w telewizji

Wydaje mi się, że to medium najsłabiej radzi sobie z marketingiem treści, pomimo olbrzymiego potencjału. Advertoriale w prasie (btw. nadal cieszą się ogromnym zaufaniem odbiorców według badań Nielsena) to działania, które było na długo przed internetem. Pomimo wyżej wspomnianego wypaczenia, sieć również zdecydowanie szybciej adoptuje dobre treści.

A w telewizji dalej atakują nas reklamami proszków do prania, których koncept został wymyślony 20 lat temu. Czy spot, w którym producent detergentu mówi, że plamę z trawy usuniesz roztworem alkoholu, wody i soli, a plamę z czerwonego wina wodą utlenioną lub... białym winem, nie będzie content marketingiem w czystej (sic!) postaci? Nawet jeśli domowe sposoby się sprawdzą, to i tak ubrania trzeba wyprać i kupić ten proszek. Przy jego zakupie wybierzemy markę, która serwuje reklamy z "komputerowym wybielaniem", czy markę, która podpowiedziała nam skuteczny, domowy sposób pozbycia się plamy z ulubionej bluzki?

Jest jednak nadzieja! Widziałem na YouTube reklamę leku na chorobę lokomocyjną u dzieci, która najpierw dawała kilka praktycznych rad jak sprawić, aby podróż była mniej nieprzyjemna, a dopiero potem pokazano markę. Mam nadzieję, że jest to pierwsza jaskółka, która... sami wiecie co zrobi ;-)

Przy okazji polecam się jeśli myślisz o prowadzeniu działań content marketingowych w swojej firmie i zapraszam do kontaktu!


::

Photo by Ohmega1982




Marketing

Blogosfera

Wywiady

Copyright © 2014 Why so social