środa, 19 marca 2014

Praca w mediach: plusy i minusy

Plusami pracy w mediach jest możliwość zdobycia unikatowej wiedzy, poznania ciekawych ludzi i szansa na rozwój. Trzeba też być gotowym na pewne poświęcenia. Jednak praca w mediach daje mi więcej radości niż w agencji reklamowej. 


Oprócz tego, że od 3 lat piszę tego bloga, w lutym minął rok jak pracuję w tak zwanych mediach. Uściślając w magazynie branżowym Brief, który od 14 lat regularnie trafia do kiosków (również tych online). Wcześniej spędziłem ponad 2 lata w różnych agencjach reklamowych. W sumie 3 lata doświadczenia to bardzo, bardzo mało, ale mam nadzieję, że moje doświadczenie pomoże chociaż trochę początkującym "branżowcom".

Poniżej podzielę się plusami i minusami pracy w mediach. Oczywiście wszystko na tle doświadczenia zebranego w agencjach reklamowych.

Wiedza

Żeby pisać muszę czytać. Zarówno duże opracowania czy raporty, jak i branżowe ciekawostki typu kto z kim i za ile. Zawsze z tego coś zostaje w głowie. Pewien rozstrzał tematów pomiędzy social media, promocją w internecie, nowymi technologiami a startupami buduje z czasem "big picture", szersze spojrzenie, które pozwala łączyć ze sobą pewne zjawiska i fakty.


Informacje zwrotne

Pracując w agencji informacje zwrotne dostaje się najczęściej od dwóch osób: klienta i zwierzchnika. Dosyć mała grupa i ilość informacji, jeśli myślimy o nauczeniu się czegoś i poprawieniu swoich umiejętności. Co więcej, ta sama prezentacja ofertowa przez szefa jednej agencji może zostać uznana za genialną, a przez szefa drugiej za beznadziejną. Jak żyć? Zazwyczaj zmieniając miejsce pracy dostosowujemy się do nowego. Podobnie z klientami. Jesteśmy jak trzcina na wietrze.
Pracując w mediach, oprócz szefostwa otrzymuję informację zwrotną od setek, czy tysięcy czytelników i odbiorców. 


Samodzielność

Wszyscy marzą o samodzielności w swojej pracy. Zdecydowanie więcej jest jej w mediach, niż w agencjach reklamowych, które są jak kiepskie gry RPG z liniową fabułą, która kończy się finałową bitwą - "Grą o brief". "W media" gra się jak w MMORPG - chodzimy gdzie chcemy, wypełniamy questy, które nam się najbardziej odpowiadają. Jest też więcej okazji do wykazania się inicjatywą i tworzenia nowych, angażujących rzeczy. Razem z wyżej wspomnianym punktem daje to świetne podłoże do rozwoju swoich umiejętności i podjęciu decyzji o konkretnej specjalizacji, w której chcemy być ekspertami.

Kontakty

Olbrzymia zaleta pracy w mediach! Każda konferencja, gala czy śniadanie prasowe to nowe osoby, które poznajemy. Wśród tych osób są w większości osoby od strony klienta, osoby, które są praktykami i jeśli już zyskują zainteresowanie mediów, to dlatego, że czegoś dokonali. Szeregowy pracownik agencji reklamowej jest od tego odcięty. Jeśli już kogoś poznaje to raczej jest to... inny pracownik agencji.

#darylosu

Niekończąca się opowieść... niestety. Chodzą słuchy, że wielu dziennikarzy i pracowników mediów jest na nie podatnych. To bardzo, bardzo źle. I w sumie nie wiem co gorsze - blogerzy jarający się wafelkiem i soczkiem, czy dziennikarze, którzy są bardziej skłonni pisać o tej marce, od której dostaną cenne prezenty. Pomimo, że w miesiącu kilka razy przychodzi do mnie kurier z paczką, to jeszcze nie zdarzyło mi się, abym pod wpływem jej zawartości napisał coś o marce czy firmie. Nieważne czy dobrego, czy złego. W sumie to wolę ogarniętego PR-owca, który umie nawiązać bliską relację niż takiego, który liczy, że pendrivem zyska u mnie publikacje.

Wywiady

Jaram się nimi. Pomijając fakt samego wywiadu i możliwości poznania mega osób, to jeszcze zazwyczaj jest okazja porozmawiania w kuluarach. Poniżej lista osób, z którymi miałem przyjemność przeprowadzić wywiad:
Iain Mackenzie, obecnie Pan-Euro communications managerem w Facebooku. Iain ma również 13 letnie doświadczenie w mediach - między innymi jako dziennikarz i reporter BBC.
- Mark D'arcy, director of global creative solutions, Facebook. Zarządza zespołem ok. 40 ludzi.
- Pru Parkinson, global CMO, Clear Channel
- Edward Schlicksup, Salesforce. Osoba, która pracowała przy kampanii Baracka Obamy.
- Dave Meeker, vice president & director of Isobar Nowlab, Isobar US.


Uwierzcie mi lub nie, ale rozmowa z osobami spoza naszego podwórka to niesamowite doświadczenie. Pozwala spojrzeć szerzej i z niespotykanym w naszym kraju optymizmem.

Rozwój cech osobowości i charakteru

Tutaj można się rozpisywać.. ale postaram się krótko. Dokładność, sumienność i rzetelność - bez tych trzech cech w mediach kariery się nie zrobi. Przebojowość i otwartość do ludzi - o wiele cięższe do wypracowania, ale winduje na wyższy poziom. Podobnie jak wiedza.

Wszystkie te cechy powoli, sukcesywnie poprawiam. Oczywiście nigdy pewnie nie będę mistrzem przebojowości, ale robiąc prezentację nie uśpię przynajmniej słuchaczy ;-)

::

Starczy tych plusów. Teraz czas na parę minusów - nie ma róży bez kolców.

Nadmiar napływających informacji

Mam pieprzone FOMO (fear of missing out). Szerzej opiszę temat pewnie w osobnym wpisie bo to nie jest śmieszne, ani przyjemne. Dziennie muszę przyswoić bardzo dużą liczbę informacji, które w większości są bezużyteczne. Sporą cegiełkę dorzucają do tego PR managerowie (całe szczęście są wyjątki), zasypujący skrzynkę redakcyjną durnymi i niepasującymi do medium wpisami. Czasami czuję się jak 8 gigowy pendrive, na który ktoś chce wgrać 16 gigabajtów informacji. Muszę jest konwertować, pakować, skracać, szeregować... a i tak na koniec dnia ktoś mnie czymś zaskoczy i jeszcze z głupim uśmiechem spyta się: "To nie wiedziałeś o tym?". Wtedy mam ochotę taką osobę strzelić w pysk.

Korzystam z aplikacji Pocket, ale już dawno jest wypełniona po brzegi. Dwie trzecie moich znajomych na Facebooku to branża, każdy z nich (a będzie to z 350 osób) wrzuca często ciekawe linki... Papierowa książka to dla mnie luksus!

Odpowiedzialność

Coś czego nie rozumieją (bo najczęściej nie muszą) blogerzy - jesteś tak dobry, jak Twój ostatni wpis. Mogę zrobić trzy świetne wywiady, cztery artykuły i dwa opracowania, ale jak tylko walnę jakąś głupotę to następnym razem ten kto mnie rozpozna jako autora oleje mój kolejny wpis. Nieważne jakich cudów bym dokonał w tytule i leadzie... Gorzej, że są przypadki, że przenosi się to na cały tytuł bądź stronę WWW. Dlatego też nie do końca rozumiem czasami co się dzieje na gazeta.pl czy spidersweb.pl. Są to tytuły online, które powinny pilnować tego co się u nich pojawia. Są zbyt duże, żeby mogły sobie pozwolić na to, co ja na Why so social. No, ale w sumie, czy ktoś widział pracę, w której odpowiedzialność nie jest wymagana? ;-)

Praca non stop (zwłaszcza przy online)

Niestety, ale informacja, internet i media społecznościowe związały się ze sobą po wsze czasy. Każdego dnia, o każdej porze dzieje się historia. Nawet teraz. Wystarczy spojrzeć ile treści w sumie zamieszczają dziennie takie serwisy jak Techcrunch, Mashable, Wired... lekką ręką 8 godzin czytania dziennie - również w weekendy. Informacja to też szybkość. 10 czy 30 minut różnicy dużej nie zrobi, ale jeden dzień już tak. Poza tym w weekendy czytelnicy też wpadają na stronę lub przesiadują na portalach społecznościowych. Odsłony, podobnie jak biceps, same się nie zrobią...

::

Jeśli Drogi Czytelniku dobrnąłeś do końca to zapewne rachunek jest dla Ciebie prosty. Praca w mediach jest ciekawsza i daje większe możliwości niż bycie czeladnikiem treści na jakimś fan page'u czy trzaskanie mailingów i banerów ze zniżkami na ubezpieczenie. Jednak musisz też pamiętać o tym, że jak w mediach już będziesz, to musisz być gotowy wypruwać sobie żyły od początku, bo tylko dzięki temu wykorzystasz swoją szansę. Nie możesz dać się ponieść wejściówkom na imprezy z darmowym alko, stertom prezentów (na nie trzeba też zasłużyć), czy nowo nabytym znajomościom. Musisz być pokornym cwaniakiem.

::
Stay sick, stay social!
Artur Roguski

Photo: Stuart Miles

Marketing

Blogosfera

Wywiady

Copyright © 2014 Why so social