poniedziałek, 6 stycznia 2014

Jeleń czy stażysta?

Czy darmowe praktyki lub staż to zło i wykorzystywanie czy może szansa dla młodego człowieka? Jak uniknąć tego pierwszego? Bazując na własnym doświadczeniu postaram się Wam chociaż trochę podpowiedzieć.


Cała dyskusja na temat praktyk i staży nie jest czymś nowym - jednak co pewien czas wyłania się z odmętów internetu niczym potwór z Loch Ness. I dobrze. Co roku, każda branża jest zasilana nowym naborem, który stawia pierwsze kroki w karierze. Mimo to, za każdym razem irytują mnie ludzie, którzy uważają staże i praktyki za wykorzystywanie rzucając argument typu "za mój poświęcony czas należy mi się wynagrodzenie". Często mam ochotę odpisać im, aby pierdolnęli się w głowę. Dlaczego? Odpowiedź poniżej.

Bezpłatny staż

Zaskakująco wiele osób uważa je za wyzysk ze strony firmy. Sorry, ale jeśli nie masz doświadczenia to jesteś głównie obciążeniem. Wszystko trzeba Ci tłumaczyć, poprawiać po Tobie itp. To zajmuje czas pozostałych pracowników, którzy mają na głowie projekty. Jesteś noobem i nawet nie pozwolą Ci się zbliżyć do klienta. Nie zarabiasz też nawet na swoje biurko i kawę, którą chlasz cały dzień, więc się nie dziw, że nie dostajesz pieniędzy na konto.

W takiej branży jak reklama i marketing nie każdy się sprawdza. Umiejętność pracy w grupie i pod presją czasu są niezwykle istotne i niech Ci się nie wydaje, że to potrafisz, dopóki nie spróbujesz. Równie ważna jest dokładność i sumienność. Mój pierwszy staż trwał blisko pół roku, z czego 3 miesiące były za free. Odbyłem go w małej agencji reklamowej, która do tej pory istnieje i ma się dobrze. Co ciekawe, nie robią digitalu. Następnym stażem było Ogilvy Interactive, gdzie przez 3 miesiące zarabiałem 500 pln brutto za pełny etat. Dostanie się na ten staż, pomimo odbycia już jednego, nie było takie łatwe. Musiałem przygotować prezentację na temat cloud computingu. I udało się - prezentacja była sumiennie przygotowana co spodobało się dyrektorowi działu client service.

W sumie 9 miesięcy różnych praktyk i staży zanim zostałem zatrudniony na stałe w Ogilvy na stanowisku junior project managera. W międzyczasie byłem jeszcze na stażu w agencji zajmującej się szeptanką. Podziękowali mi po dwóch tygodniach, za co w sumie jestem im wdzięczny bo zamiast oszukiwać ludzi na forach internetowych zacząłem pracować na takich klientach jak IBM czy Whirlpool.

Drabina kariery

Mam dla Was smutną wiadomość - nie da się wspinać kilka stopni na raz. A jeśli nawet, to sami sobie robicie krzywdę. W moim przypadku musiałem odbyć staż w mniejszej agencji, żeby dostać staż w sieciowej, gdzie musiałem się sprawdzić, aby dostać najniższe z możliwych stanowisk. Nauczyło mnie to pokory, organizacji pracy, wytrwałości i cierpliwości. To prawda: w marketingu i reklamie nie zarabia się mało, najczęściej jest to powyżej średniej krajowej. Dlatego też kilka miesięcy poświęcone na staże i praktyki szybko sobie finansowo można odbić. O ile jesteście dobrzy.

Oczywiście niektórym udaje się szybciej i więcej. Nie patrzcie na nich, nie starajcie się podążać ich drogą na siłę. Cierpliwie realizujcie swój plan. Prawda wygląda tak, że ponad połowa ofert staż i praktyk daje realną szansę stałego zatrudnienia.

Jeleniem być

Jak unikać tych nielicznych miejsc, w których szuka się jelenia? Zazwyczaj są to małe agencje, które balansują na skraju rentowności. Po drugie staże i praktyki dłuższe niż 3 miesiące dają jasny sygnał, że coś jest nie tak. Wyjątkiem są mega znane firmy czy agencje, które po prostu warto mieć w CV.

Oczywiście czasami trzeba być jeleniem przez pewien czas, aby mieć lepsze argumenty w rozmowie w poważnej firmie. Jednak nie polecam zbierania 2 lub 3 miesięcznych staży w nieskończoność - może to zostać zinterpretowane jako oznaka naszej niekompetencji. Skoro nikt nas nie chciał na dłużej, to znaczy, że po prostu się nie nadajemy.

Pracować, nie zarabiać

To jest prawdziwa plaga. Żeby otrzymać należne nam (niemałe) wynagrodzenie musimy, mówiąc wprost, zapierdalać i przynosić zysk firmie. Za samo siedzenie przed komputerem i picie kawy nikt nie da nam pieniędzy. Najpierw wykonajmy przynajmniej 100 proc. tego co do nas należy, a potem wyciągajmy dłoń.

::

Jak widać najwięcej zależy od nas samych. Dobrzy, pracowici ludzie dostają to, na co zasługują. Muszą wykazać się tylko odrobiną cierpliwości. Cała reszta zasługuje na karną miotłę i niech idzie zamiatać ulicę. Przynajmniej będzie z tego jakiś pożytek dla pozostałych.

Jakie są Wasze doświadczenia ze stażami i praktykami? Piszcie w komentarzach!

Marketing

Blogosfera

Wywiady

Copyright © 2014 Why so social