niedziela, 15 grudnia 2013

Śmierć w newsfeedzie - case study

Jak polscy internauci zareagowali na śmierć Paula Walkera i Nelsona Mandeli? Okazuje się, że Facebook stał się na kilka dni epicentrum empatii. Jak sądzisz, Drogi Czytelniku, która śmierć wywołała największy buzz w internecie? A może zastanawiałeś się dlaczego udostępniasz (lub nie) informacje o śmierci ludzi w mediach społecznościowych? 


Nie ulega wątpliwości, że media społecznościowe wpłynęły na ludzi. Ale nie zmieniły ich w takim stopniu jak powszechnie się uważa. Raczej umożliwiły im ekspresję pewnych zachowań, uczuć i emocji. Na przełomie listopada i grudnia mieliśmy tego przykład. 30 listopada zginął tragicznie w wypadku samochodowych Paul Walker, aktor znany głównie z serii filmów "Szybcy i wściekli". 5 grudnia natomiast  w wieku 95 lat zmarł Nelson Mandela, jeden z najbardziej rozpoznawalnych polityków i działaczy na świecie.

Dwie różne osoby, różne okoliczności śmierci. Wydawać by się mogło, że Nelson Mandela był o wiele bardziej wpływową osobą niż Paul Walker. Dodatkowo swoimi czynami (walka z apartheidem, działania na rzecz walki z AIDS, laureat pokojowej nagrody Nobla, pierwszy czarnoskóry prezydent RPA)
stał się ikoną i wzorem dla milionów ludzi ma całym świecie.

Nic bardziej mylnego - jakby to powiedział Radek z Polimatów...

Liczba publikacji

W dniach 1-9 grudnia na temat Walkera pojawiło się w polskim internecie 8830 wzmianek, z czego ponad połowa pochodziła z serwisu Facebook.com.
W dniach 5-9 grudnia na temat Mandeli pojawiło się zaledwie 1801 wzmianek. Warto odnotować, że tylko 446 z nich pochodziło z Facebooka (przy 4686 w przypadku Walkera).

Śmierć Walkera wywołała na Facebooku ponad 10 krotnie większy buzz, niż Nelsona Mandeli.

Poniżej garść danych od Newspointa:

Walker Mandela liczba publikacji w internecie
Publikacje Walker vs. Mandela (1-9 grudnia 2013)

Publikacje Facebook Walker Mandela
Publikacje Facebook Walker vs. Mandela (1-6 grudnia 2013)
 
Publikacje Twitter Walker vs. Mandela (1-6 grudzień 2013)

Warto zwrócić uwagę, że piątego dnia od tragicznego wypadku Walkera było na jego temat więcej publikacji na Facebooku, niż w dniu podania informacji o śmierci Nelsona Mandeli.

Nie starczyło "empatii" na Mandelę?

Kluczowe znaczenie może mieć fakt, że oba wydarzenia dzieli pięć dni różnicy. Czyżby wśród użytkowników Facebooka wyczerpały się "pokłady empatii" na żałobę po śmierci Walkera? Jeśli tak, to kiedy się zregenerują? Powiem szczerze: jestem przerażony tą dysproporcją "popularności" obu przykrych wydarzeń. Warto się zastanowić dlaczego tak jest.

Żyjemy w bezpiecznych czasach

Podczas tegorocznego PR Forum Grzegorz Miecugow powiedział, że mniej interesujemy się sprawami świata (Syrią, Egiptem, Ukrainą, RPA) ponieważ sami czujemy się bezpiecznie. Dlatego też konsumujemy, czasami prostacką wręcz rozrywkę ("Warsaw Shore"), zamiast pielęgnować wiedzę o przeszłości. Niestety jako społeczeństwo małą mamy wiedzę na temat tego kim był i co zrobił Nelson Mandela czy nawet Tadeusz Mazowiecki. O każdym z tych wielkich ludzi można napisać książkę, a większość z nas będzie miała problem, aby w pięciu zdaniach wypowiedzieć się o ich życiu i dokonaniach.

Śmierć pozwala nam nadrabiać zaległości

Żyjemy w świecie, w którym bardzo łatwo wpaść w "pułapkę informacyjną". Ilość treści jaka do nas dziennie dociera jest olbrzymia. Czujemy się źle jeśli nie jesteśmy na bieżąco. W pewnym momencie zaczyna nam brakować czasu nawet na organizowanie i filtrowanie tego co do nas trafia. Nieświadomie poddajemy się i przyjmujemy wszystko. Idealnym przykładem tego jest są takie formaty jak "Warsaw shore" czy "Miłość na bogato" - oglądamy je "dla beki", tłumaczymy sobie, że warto chociaż rzucić okiem na te treści, pomimo ich nikłej wartości dla naszego życia.
W niemal stu procentach jesteśmy "teraz". "Teraz" nie daje nam spojrzeć w tył, zastanowić się i skorzystać ze spuścizny wielkich ludzi. Dopiero ich śmierć jest strzałem w pysk, który nas na chwilę wybudza. Zaczynamy sami szukać informacji, przekopujemy internet, czytamy książki, oglądamy filmy. Jednak mamy na to mało czasu, bo "teraz" to taka sprytna bestia, która szybko zarzuci nas kolejnymi treściami, związanymi ze zmarłą personą...

Jak umierać, to z efektami specjalnymi

Pomimo całych moich rozważań odpowiedź na pytanie dlaczego śmierć Walkera odbiła się większym echem niż Mandeli, jest banalnie prosta. Południowoafrykański przywódca zmarł w wieku 95 lat z powodu przewlekłej choroby. Nagłej śmierci Walkera towarzyszyło natomiast wiele różnych okoliczności: wypadek samochodowy, powrót z imprezy dobroczynnej, przekroczenie prędkości, nieskończone zdjęcia do nowego filmu. Ogólnie rzecz biorąc - było i jest o czym dyskutować.

::

Śmierć jest zawsze trudnym tematem. Zwłaszcza jeśli chcemy ją umiejscowić, nadać jej kontekst, lub po prostu zrozumieć. Każdy z nas radzi sobie z nią na swój indywidualny sposób. Media społecznościowe są tylko narzędziem, które to bardziej eksponuje. Jednak warto się zastanowić czy powinniśmy uzewnętrzniać się na portalach społecznościowych.

Prawda jest taka, że ani nie stajemy się sami bardziej empatyczni w ten sposób, ani postrzeganie naszej osoby przez znajomych nie ulegnie zmianie. Bo w dzisiejszym świecie i tak zwycięzcą zawsze będzie "teraz"...

::

Dane dostarczył: 




Marketing

Blogosfera

Wywiady

Copyright © 2014 Why so social