poniedziałek, 11 listopada 2013

Pokolenie instant

14 grudnia 2008. Parę minut po godzinie 13tej wychodzę ze swojej uczelni, nogi mi drżą, garnitur uwiera, wzrok mam lekko rozbiegany.

Dwa pierwsze telefony wykonuje do swojej mamy i dziewczyny...
JestĘ magistrĘ. I to nie byle jakim bo psychologii o specjalności media i reklama. Ba! Promotorem mojej pracy "Wpływ wykorzystywanych funkcji w internecie na dobrostan psychiczny i depresję respondentów badania Diagnoza Społeczna 2007" był prof. Janusz Czapiński, figura w świecie psychologii.

Pracę pisałem "na grono.net" - wtedy był to portal społecznościowy, z którego korzystał KAŻDY (przynajmniej w Warszawie). W bibliotece na uczelni było 30 komputerów z dostępem do internetu. Wszystkie prawie non stop zajęte, co druga osoba miała włączone właśnie grono.net.
Nie korzystało się z Facebooka, Twittera... W świadomości młodych ludzi nie istniał konstrukt "mobile". Ani "social media". Blogi były traktowane jak "dzienniczek w internecie" i nikt nie czuł zbytniego ciśnienia, żeby go pisać.

Nie było personal brandingu w internecie. Sztucznego lansu i głośnego ujadania małych piesków.

Dziś mamy rok 2013 i w ciągu 5 lat wszystko wywróciło się do góry nogami.
Ciekawe jak się wypierdoli w 2018 lub nawet wcześniej... już nie myślę o czasach, gdy magistra będą zdawały moje dzieci.
 

A może coś takiego jak "magister" też się wypierdoli i będzie reliktem minionych czasów?

Teraz psychologii trzeba się uczyć od nowa. Społeczeństwo zmieniło się diametralnie w bardzo krótkim czasie. I to jest fascynujące, piękne i... niebezpieczne zarazem.



::

Dostaliśmy nowe narzędzia, które umożliwiają realizację samego czubka piramidy potrzeb Maslowa. W internecie łatwo i szybko możemy zidentyfikować się z pewną grupą, nasze działania zostają szybko nagradzane polubieniami i udostępnieniami.  

Takie realizowanie potrzeb jest "instant". Podobnie jak gorący kubek czy zupka chińska. Zaspokaja głód na chwilę, a dieta oparta o takie posiłki na dłuższą metę szkodzi organizmowi. Jeszcze o tym nie wiemy, bo dopiero dorastają pierwsze "pokolenia instant".

Jeszcze nigdy nasze "ja rzeczywiste" nie było tak daleko od "ja idealnego". Pokolenie instant karmi głównie to drugie "ja". Każdy lajk, komentarz czy retweet to budowanie wątłego w podstawach pałacu naszych kompetencji i wiedzy. 

Pomiędzy "ja rzeczywistym" a "ja idealnym" rozciągnięta jest nić, która naturalnie ma zostawionego trochę luzu. Jednak z każdym dniem jest go coraz mniej, aż w końcu nadejdzie taki, w którym pęknie. Dla słabszych psychicznie osób, czyli tych, które chętniej poddają się kulturze instant, będzie to szok. Okaże się, że pomimo bloga z kilkoma tysiącami odwiedzających i setkami znajomych na każdym portalu społecznościowym nie potrafią za wiele. W najlepszym przypadku mogą wykładać towary w hipermarkecie lub za 1500 pln miesięcznie sterczeć w sieciowym sklepie z odzieżą. 

Nie ma dróg prostych. Drogi na skróty potrafią być zdradliwe. Wszystko ma swoją cenę. Pokolenie instant może niedługo się o tym boleśnie przekonać.

Marketing

Blogosfera

Wywiady

Copyright © 2014 Why so social