niedziela, 24 listopada 2013

Multitasking na ASAPie

Gdy Twoja lista "to do" zajmuje już na początku dnia całą kartkę, to wiedz, że coś się dzieje. I to źle się dzieje. Nie tylko dla Ciebie, bo znowu na koniec dnia nie będziesz wiedział jak się nazywasz, ale również dla Twojego pracodawcy. Dlaczego?


Multitasking (robienie wielu rzeczy czy projektów jednocześnie) i ASAP to dwie frazy, które coraz częściej określają naszą pracę - zwłaszcza w takiej branży jak marketing i reklama. Ja rozumiem, że mamy kryzys (chociaż dla niektórych stał się on wyłącznie dobrą wymówką), ale wszyscy wpadamy przez to w bylejakość tego co robimy.

Bo jak możemy nazwać sytuację, gdy prowadzimy kilkanaście różnych projektów, które są "na już"? Jedyne co nam pozostaje to wypychać wszystko, tylko po to, aby nie dostać zjeby od szefa. A wypychamy rzeczy zrobione na 60 procent lub, przyjmując skalę szkolną, na tróję z minusem. Czy z takimi ocenami w szkole bylibyśmy wyróżniającym się uczniem? Czy z taką jakością pracy firma wyróżni się na tle konkurencji - klasy?

Nie.

Sukces oraz rozwój przynoszą projekty zrobione na 110 procent lub na przynajmniej piątkę z plusem. Trochę boli, że dziś (jutro zapewne też) jakość jest tak cholernie deficytowym towarem. Jakości sukces zawdzięczają takie firmy jak Apple, Facebook, Google, czy Microsoft. Również My, szeregowi pracownicy, chcemy odnosić sukcesy. Marzy nam się zrobienie projektu od A do Z, z którego będziemy absolutnie zadowoleni. Chcemy czuć, że to co robimy jest ważne. Zamiast tego działamy często na oślep, ufamy swojej intuicji zamiast zrobić rzetelny reaserch przed każdym krokiem, czy zadaniem, które mamy wykonać. A najzabawniejsze jest to, że coraz częściej takie działanie na oślep nazywane jest w branży doświadczeniem. WTF??!!

W rozmowach kwalifikacyjnych częściej pyta się o to "doświadczenie" zamiast o przeprowadzone projekty. Miałem przyjemność przeprowadzić kilka takich rozmów. Niemal każdy, pewny siebie, młody człowiek wypierdala się na pytaniu "Jaki projekt przeprowadziłeś ostatnio i jesteś z niego zadowolony".
Jedna z moich ulubionych odpowiedzi jaką otrzymałem to "prowadziłem parę miesięcy duży fan page czipsów".

Sorry, ale z takim nastawieniem to ani My, ani firmy, ani nasz kraj daleko nie zajedziemy.

::

Obrośliśmy w maile i rozmowy telefoniczne. Wydają nam się nierozłącznym elementem naszej pracy. Nie mamy problemu z tym, że skrzynka mailowa i telefon stają się narzędziami, które zamiast nam służyć i pomagać kradną nasz czas. Jesteśmy ich niewolnikami.

::

Pracodawcy chwytają się każdej rzeczy, która przyniesie choćby minimalny przychód i korzyść firmie. Nie za bardzo przejmują się kalkulacją poświęconego czasu do zysków. W końcu to czas ich pracowników, a nie ich.

::

Do napisanie tego wpisu zainspirowały mnie rozmowy, które przeprowadziłem z wieloma osobami, również spoza Polski. Najsmutniejsze jest to, że wszyscy widzą problem, ale nikt nie jest w stanie z nim walczyć. Dlaczego? Ponieważ potrzebna jest gruntowna zmiana mentalności i kultury pracy.

No ale kiedy się za to zabrać, skoro trzeba na jutro oddać dwa inne projekty?

::

Mądrość na dziś:
"Jeśli ktoś nie przeklina to znaczy, że nie widzi co się wokół niego dzieje."

Marketing

Blogosfera

Wywiady

Copyright © 2014 Why so social