niedziela, 20 maja 2012

Żółta kartka dla branży social media

Z racji swojej pracy klikam i korzystam ze wszystkich aplikacji konkursowych na Facebook.com, które radośnie wyświetlają mi się w miejscu przeznaczonym na reklamy (zwłaszcza przed Euro 2012 mam co przeklikiwać). Ciekawość mechanizmów wiralowych, struktur aplikacji, zasad przyznawania nagród i przyjazności dla użytkownika coraz mocniej jednak przeradza się u mnie w załamanie. Dlaczego?



Fala entuzjazmu na temat promocji/marketingu na Facebooku bardzo gwałtownie opada. Poważnie wodę zmącił General Motors informacją o wycofaniu się z social ads. Jednak czujna branża za bardzo się tym nie przejęła, twierdząc (słusznie zresztą), że GM nie jest bez winy i najzwyczajniej w świecie źle się na Facebooku prowadził. Ale klienci to nie są sami "Junior brand managerowie". Będą chcieli od obsługujących ich agencji odpowiedzi i komentarzy. To też są osoby, które potrafią dodać dwa do dwóch i zapytać: "Co dostałem za te 50k PLN?". Czy przedstawiciele agencji są gotowi udzielić na takie pytania zadowalających odpowiedzi?

Słowo "zadowalających" jest kluczowe. Odpowiedzi powinny pokazywać klientowi, że promocja w social media (co za tym idzie wyłożone w nią fundusze) opłaca się PRZYNAJMNIEJ tak samo jak w innych kanałach marketingowych. Zapewne zdezaktualizuje się również argument, że "social media są specyficznym kanałem budującym wizerunek". I tutaj następuje moje załamanie, o którym wcześniej wspomniałem. Duże agencje, obsługujące dużych klientów sprzedają aplikacje, które są "sztuką dla sztuki". Ani nie generują dobrych jakościowo leadów, ani nie wiążą użytkowników na dłużej z produktem. Co więcej  w rankingach konkursowych królują użytkownicy zajmujący się na pełen etat wygrywaniem konkursów. Za tym idzie kiepskie prowadzenie komunikacji na fan page'ach. Komunikacji, którą szumnie nazywa się "animacją społeczności". W większości przypadków zakres działań kończy się na zamieszczeniu wpisu i od święta odpowiedzi na pytanie fana. Po kwartale taki fan page potrzebuje już tylko REanimacji...

W tym miejscu nadchodzi tytułowa "żółta kartka" dla branży, sygnał ostrzegawczy przed zejściem z socialowego boiska dla wielu agencji. Jeśli nie zadbamy już na poziomie briefu o to, aby całość działań wybroniła się wynikami i efektywnością to będziemy wszyscy mieli problem z otrzymaniem kolejnych budżetów na socialkę. Wiralem pójdzie informacja, że kolejne brandy czy firmy przenoszą swoje nakłady na marketing "z" a nie "do" social media. Ruszy lawina nie do zatrzymania i dostanie się wszystkim. Nawet tym najlepszym.

Marketing

Blogosfera

Wywiady

Copyright © 2014 Why so social