czwartek, 8 marca 2012

Kony 2012, czyli internet w poszukiwaniu przestępców

Mocy internetu w Polsce doświadczyliśmy przy okazji afery związanej z ACTA. Społeczność internetowa wychodząc na ulice dopięła swego. Tym razem akcja "Kony 2012" ma charakter globalny i również ma być powiązana z działaniami offline...


W skrócie Joseph Kony jest obecnie najbardziej poszukiwanym człowiekiem na świecie. Jest Ugandyjskim zbrodniarzem winnym morderstw, porwań, wcielania dzieci do oddziałów wojskowych i zmuszania ich do prostytucji. I robi to już od przeszło ćwierć wieku.

Stowarzyszenie "Invisible Children" działające na rzecz pomocy i ratowania dzieci w Afryce zorganizowało akcję mającą na celu powstrzymanie okrutnego dyktatora. U podstaw akcji leży przewrotne założenie: Świat musi dowiedzieć się kim jest Kony i co robi. W skrócie akcja "Kony 2012" ma za zadanie sprawić, aby najbardziej poszukiwana i okrutna osoba naszej planety była sławna, została ogólnoświatowym celebrytą.

Kampania "Kony 2012" ma mieć swój punkt kulminacyjny 20 kwietnia 2012 roku, kiedy to w nocy z piątku na sobotę ludzie na całym świecie mają wyjść na ulicę i porozwieszać plakaty, rozkleić wlepki na temat akcji. Rano 21 kwietnia cały świat ma wiedzieć kim jest Kony...

Plakaty i naklejki można zamówić na stronie w postaci "Action kit". 

5 marca na YouTube "Invisible Children" zamieściło film promujący kampanię "Kony 2012". Gorąco zachęcam do jego obejrzenia (ponad 20 milionów odsłon w 3 dni!):


Bardzo mocno trzymam kciuki za tą akcję. Naprawdę. Jest naprawdę świetnie zorganizowana, ma odpowiednie zaplecze, ale... niestety widzę kilka poważnych niebezpieczeństw dla jej skuteczności.

Najmniejszym z nich jest cena owego zestawu "Action kit". 30 $ to chyba trochę za dużo dla osób spoza USA. Szczerze spodziewałem się ceny w granicach 10-15 $. Zwłaszcza, że koszty produkcji elementów zawartych w zestawie raczej nie przekraczają 5-8 $.
Akcja będzie skuteczna tylko wtedy jeśli ogarnie cały świat. Nie tylko NY czy LA powinno być obklejone plakatami "Kony 2012", ale również takie miasta jak Helsinki, Warszawa, Moskwa, Kair itd. Organizatorzy chcą zarobić, ale jest to jasne i nie mam z tym problemów, ponieważ na stronie Invisible Children co roku pojawia się raport finansowy, gdzie możemy sprawdzić na co idą dotacje.

Druga rzecz, która mnie niepokoi to przyszłość Ugandy po tym jak Kony zostanie pojmany i jego przestępstwa się skończą. Otóż drugim najbardziej poszukiwanym człowiekiem na świecie jest obecnie bliski współpracownik Kony'ego - Vincent Otti. Otti, który zapewne bez problemów zastąpi swojego szefa.

Takich jak Kony czy Otti w Afryce jest kilkudziesięciu. Każdy z nich krzywdzi tysiące niewinnych ludzi. Pozbycie się jednego nie rozwiąże problemu, a nie wiem czy świat jest gotowy na przeprowadzenie w krótkim czasie kilkudziesięciu, niemal identycznych akcji. Musimy mieć tego świadomość.

Żeby skończyć optymistycznie, jeszcze raz chciałbym zaznaczyć, iż jestem pod wrażeniem globalnej kampanii "Kony 2012", jej zasięgu oraz zmian jakie niesie ze sobą. Jak wywraca piramidę wpływów tego świata. Jak zapowiada koniec rządów pojedynczych jednostek czy małych grup władzy.

Zamierzam zakupić "Action kit". Czekam też na osoby chętne do pobiegania po Warszawie w piątkową noc 20 kwietnia :)

Marketing

Blogosfera

Wywiady

Copyright © 2014 Why so social