niedziela, 22 stycznia 2012

III Wojna Internetowa (o demokrację)

Ostatnie dni i wydarzenia, które działy się wokół SOPA i ACTA, pokazały przeciętnemu użytkownikowi internetu potęgę tego medium. Dopiero teraz dociera do wielu osób, że to właśnie internet jest najbardziej demokratycznym kanałem komunikacji. Wiarygodniejszym i rzetelniejszym od telewizji i prasy.

Pozwala w ciągu zaledwie kilku godzin tysiącom a niejednokrotnie nawet milionom ludzi wyrazić swoją opinię i połączyć się w grupy. Po to by walczyć, po to by bronić, po to by wygrać.

Wieki temu, gdy dochodziło do konfliktów zbrojnych wojska zbierały się w jednym miejscu (wiosce/mieście). W momencie, gdy armia uzyskała masę krytyczną, konflikt mógł rozwinąć się dwojako: albo strona przeciwna widząc ogrom sił wycofywała się i ustępowała, albo... tego nie robiła i zebrane wojsko ruszało na wojnę.
Dziś rolę takiego punktu zbornego sił pełni internet. Wojskiem są internauci. Wszystkie fan page, petycje online są pokazem niezadowolenia społeczeństwa, pokazaniem jego siły i skłonności do wyjścia poza internet, aby walczyć o swoje.
Przykładem takiej sytuacji są zeszłoroczne wydarzenia w Egipcie.

Jesteśmy świadkami gwałtownego rozwoju "cyfrowej demokracji", która mocno zmienia naszą egzystencję w społeczeństwie. Wszystkie ustawy, wzorce zachowań muszą ulec modyfikacji, wiele osób musi się przystosować do nowej rzeczywistości. Mam tutaj na myśli polityków, premierów, prezydentów wszystkich krajów na świecie, którzy w większości są ludźmi "z zeszłej epoki" dla których internet jest zabawką dającą rozrywkę.

Jeśli ci ludzie nie ustąpią, to zebrane społeczeństwo jak średniowieczne wojska ruszy walczyć, wsparte przez anonimowych hakerów. Dojdzie do konfliktu, w którym będą straty, będą ofiary, jednak na koniec i tak wygra społeczeństwo. Wygra cyfrowa demokracja.

Mam nadzieję, że politycy ustąpią pokazując swoją mądrość i zdolności logicznego myślenia w przód, które nie kończy się na czubkach ich nosów.

Marketing

Blogosfera

Wywiady

Copyright © 2014 Why so social