poniedziałek, 24 października 2011

Czy social media sprzedają?

Od pewnego czasu obserwujemy parcie, aby pokazać iż social media efektywnie sprzedaje. Agencje chcą pokazać się jako godne zaufania i rzetelne, klienci pragną spać spokojnie z myślą, że włożone pieniądze się zwrócą. Ale czy owe parcie ma sens?




Pomyślmy: jestem prezesem firmy serków śniadaniowych (zbieżność z Danio przypadkowa) i wykładam 150k PLN na social media. Pomijam fakt czy na facebook, nk czy inny społecznościowy twór naszych czasów. Za tą kwotę uzbierałem 50k fanów/followersów, którzy sobie coś tam dyskutują, polecają, szorują itd. Pytanie brzmi czy te 50k w ciągu następnego kwartału kupi moich serków za 150k? Przepraszam... przecież z każdego sprzedanego opakowania do mojej kieszeni trafia zaledwie kilkanaście groszy (marża sklepu, logistyka, produkcja).
Wątpię, aby te kochane 50k ludków nabyło przynajmniej pół miliona serków. To takie wyliczenia na kolanie więc nie czepiaj się Czytelniku ;)

Gdy byłem studentem...


... to pracowałem jako merchendiser, doradca klienta i różne takie. Począwszy od branży budowlanej, przez FMCG a skończywszy na elektronice. I bylem świetny w ... sprzedaży. Stojąc przy półce i w pocie czoła "peklując" tabletki do zmywarek potrafiłem jednym, na odwal rzuconym zdaniem sprawić, aby klient wyjął z koszyka produkt konkurencji za 30 PLN i włożył mój za 50 PLN. Obserwowałem też prace innych osób robiących to samo co ja i wniosek nasuwa się sam:


Magia dzieje się w miejscu sprzedaży, tuż przed półką z towarem


Moje zdanie było ważniejsze niż to co powiedziała pani w reklamie i zostało napisane na stronie www (socialka była jeszcze w powijakach). Jestem wdzięczny losowi za te kilka lat ciężkiej pracy. Naprawdę. Zwłaszcza teraz gdy moja praca i zainteresowania związane są ściśle z marketingiem.

Wracając do pytania z tematu tego wpisu, odpowiadam: kto Wam nagadał, że social media mają sprzedawać? One nie po to powstały. To tak jakbyście chcieli widłami zjeść obiad. Oczywiście możecie spróbować z gorszym lub lepszym skutkiem. Tylko po co? Teraz powstaje pytanie po co działania marketingowe w socialce? Po pierwsze nie marketingowe a raczej PR'owe. Po drugie lepiej wykorzystać widły zgodnie z ich pierwotnym zastosowaniem, czyli zebrać osoby w jedno miejsce i prowokować je ciekawym kontem do dyskusji na temat naszego produktu. Wtedy słuchamy, zbieramy informacje, wymieniamy się doświadczeniem i dopasowujemy naszą ofertę do oczekiwań. Co powinno zaprocentować w dłuższej perspektywie wzrostem sprzedaży.

A co jeśli klient się uprze, aby sprzedawać przez fejsbunia czy twittera? Są sposoby, które powinny zadziałać. Ale to temat na następny przy długi wpis ;)

Pozdrawiam :)

Marketing

Blogosfera

Wywiady

Copyright © 2014 Why so social