wtorek, 31 maja 2011

Piraci z Aplikacji

Nieuczciwe wygrywanie w konkursach na facebook.com to już niemal plaga. Jak się przed tym zabezpieczyć? Jak nie kusić losu? Jak pokonać "app-piratów"?

Coraz częściej jesteśmy świadkami obecności na naszej ulubionej platformie social mediowej tak zwanych "zawodowych graczy". Śledzą oni konkursy i za pomocą najprzeróżniejszych sposobów zgarniają po kilkanaście nagród w miesiącu. Wielkiej szkody nie ma gdy zdobędą (bo nie można tego nazwać wygraniem) zestaw kosmetyków za 15zł. Problem zaczyna się gdy taka osoba zgarnie samochód lub wycieczkę...
Oj wtedy klient jest zły.


Jak się zabezpieczać? Pierwszym krokiem jest mechanika na poziomie koncepcji, która nie powinna dawać możliwości oszustwa. Mam dziwne wrażenie że tego się nie bierze w większości wypadków pod uwagę. Najpierw klientowi przedstawia się super-mega-wypasiony pomysł a potem dopiero kombinuje się jak go zabezpieczyć. Lepiej zapobiegać niż leczyć.

Po drugie regulamin. Zawarcie zapisu o możliwości odmówienia przyznania nagrody gdy mamy podejrzenie i dowody stosowania przez gracza oszustw typu multikonta albo boty. Rozbudowany i przejrzysty regulamin to podstawa.

Po trzecie. Tak jak we wszystkim co się wiąże z social media tak i z technikami nieuczciwego wygrywania trzeba być na bieżąco. Nie stosujemy mechanizmów konkursowych, które już zostały przez kogoś użyte z opłakanym skutkiem. No chyba, że wiemy jak je poprawić ;)

Nie przyznawajmy małej ilości bardzo cennych nagród w konkursach. Dzięki temu ściągamy na siebie mniejszą liczbę "app-piratów". Poza tym więcej osób wygrywa co równa się większej liczbie zadowolonych fanów.

No i starajmy się przyznawać jak najwięcej nagród obrandowanych.

Podsumowując: robiąc konkurs czekoladek marki "Sama słodycz" nie dajemy jednego iPada2 jako nagrody tylko 10 koszy produktów "Sama słodycz" i jeden aparacik jako nagroda główna.

Nie taki pirat straszny.

Osoba prowadząca 100 profili, grzebiąca w kodach i biorąca udział w dziesiątkach konkursów miesięcznie tak naprawdę... nie różni się wiele od przeciętnego gracza: też ma kontakt i to wielokrotny z marką, wchodzi z nią w interakcje, angażuje się. Nawet jeśli wygra (zwłaszcza jeśli nagrody są spod tego samego brandu co fp) to zazwyczaj używa nagrody w życiu codziennym, dzieli się opiniami na jej temat ze znajomymi.

Więc proszę nie demonizujmy tak bardzo tematu "app-piratów" i po prostu bądźmy ostrożni.

Ahoj!
aga-aa pisze...

ahoj!

Marcin Nagraba pisze...

Inną metodą jest też sprawdzenie aktywności fana. Są takie narzędzia które oferują rankingi fanów - dzięki nim można się dowiedzieć czy kiedy aktywny fan wszedł 1 raz w interakcję, czy robi to często/regularnie czy jego aktywności polegają na lajkowaniu, czy też dużo komentuje etc etc

Anonimowy pisze...

Osoba prowadząca 100 profili, grzebiąca w kodach i biorąca udział w dziesiątkach konkursów miesięcznie zwykle wygrane fanty sprzedaje, więc firmę ma co najwyzej za frajera - zdecydowanie nie o to chodzi.

Artur... pisze...

Oczywiście zgodzę się że duża część nagród ląduje na serwisach aukcyjnych, ale i tak muszą przejść przez ręce tytułowego "pirata". Problem byłby większy gdyby nagrody lądowały w śmietniku ;)

Marketing

Blogosfera

Wywiady

Copyright © 2014 Why so social